Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W PRAKTYCE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W PRAKTYCE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 listopada 2016

Srebrna taśma klejąca - duct tape czyli niezbędnik podróżnika


Duct tape - szczególny rodzaj srebrnej, mocnej taśmy klejącej, wzmocnionej tkaniną to niezbędny przedmiot w podróży. Zabieramy zawsze i już wiele razy nas uratowała. W tym roku moje sandałki nie wytrzymały spotkania z gorącym asfaltem i podeszwy po prostu odpadły. Duct tape w ruch i za chwilę mogłam dalej kontynuować spacer po mieście-:) To nie był pierwszy raz, gdy sklejaliśmy swoje buty w podróży-:) Generalnie taśma ma wiele zastosowań, można skleić dziurę w plecaku, namiocie, śpiworze itd. Duct tape skleja i reperuje wszystko-:)
Nie trzeba zabierać całej rolki, można skręcić sobie ok. 5 m taśmy na jakąś plastikową rurkę (wiadomo waga plecaka też ma znaczenie-:))
Polecamy gorąco, to super rzecz, którą nosimy zawsze przy sobie, na wypadek nieprzewidzianych zepsuć czegokolwiek podczas wędrówki. Sprawdza się doskonale.


wtorek, 8 grudnia 2015

Tajskie ciekawostki – Red Bull

Czy wiecie, że Red Bulla wymyślił Taj. Nazywał się Chaleo Yoovidhya, który w 1962 roku założył firmę TC Pharmaceutical. 
W firmie tej od lat 70-tych produkowano napój energetyczny o nazwie „Krating Daeng” (Czerwony Bizon).
Założyciel Red Bulla, Dietrich Mateschitz podczas podróży do Tajlandii kupił napój energetyczny Krating Daeng i postanowił ściągnąć go do Europy.
Razem z Chaleo Yoovidhya w 1984 roku założyli firmę Red Bull GmbH.

Dietrich Mateschitz zmienił nazwę napoju z Czerwony Bizon na Czerwony Byk. Ponoć byk to Jego znak zodiaku. Napój ma zbliżony smak do pierwotnego, receptura została zmieniona w niewielkim stopniu. 
Ale UWAGA!!! Tajski Red Bull jest znacznie mocniejszy od europejskiego. Daje dwa razy większego „kopa” niż ten sprzedawany u nas w sklepach. 


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Tajskie ciekawostki – Zakaz sprzedaży alkoholu

W Tajlandii codziennie w określonych godzinach obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach. Niegdyś, na słynnej już Khao San Road - turystycznej ulicy Bangkoku i w okolicy tejże, lodówki, w których jest alkohol, były zamykane na łańcuch i kłódkę. Chyba w obawie, że spragniony turysta (a takich tu nie brakuje) spożyje na miejscu-:)
Obecnie w określonych porach do lodówki wstawia się karton z informacją dla tych spragionych.Godziny zakazu czasami się zmieniają, to rzecz nie do odszyfrowania-:)
Takie prawo Królestwa Tajlandii. Jednakże prawo to obowiązuje tylko w sklepach, w knajpie czy restauracji można kupić alkoholu do woli. Śmiejemy się, że tak państwo wspiera swoich restauratorów-:)
Godziny zakazu są bezlitosne-:) Zwykle od północy, gdy najbardziej pić się chce-:), w sklepie, nie kupimy już ani piwka-:)


poniedziałek, 9 listopada 2015

Olśniewające Si Satchanalai

Dojechaliśmy tu w godzinkę lokalnym autobusem z Sukhothai. Na miejscu wypożyczyliśmy rowery i w drogę. Główne miejsca do zobaczenia to Chaliang - Miasto Wody i Si Satchanalai - Miasto Dobrych Ludzi.
Chaliang położone nad brzegiem rzeki Yom ukazuje nam pierwszy przepiękny Wat Phra Si Rattana Mahathan. To największa Świątynia w całym kompleksie. W jednej chwili przypomina nam się Świątynia Bayon z miasta Angkor w Kambodży. Tak, jesteśmy pewni, a folder to potwierdza, oryginalny projekt był w stylu Bayon. Z biegiem lat Świątynia ewoluowała i poszczególne budowle na terenie kompleksu przybierały inne style architektoniczne.
Miejsce urzeka swoją urodą. Już z głównej platformy uśmiecha się do nas Budda. My też się uśmiechamy coraz szerzej im dalej zapuszczamy się pomiędzy świątynne budynki rozlokowane na dość dużym terenie. Zachwytów nie ma końca. 








Jednak słońce z każdą chwilą grzeje coraz mocniej, a to dopiero pierwsze miejsce, które zobaczyliśmy, więc musimy jechać dalej.

Jedziemy ścieżką wzdłuż rzeki Yom. Mijamy bananowe i papajowe pola, urocze tajskie domki, zatrzymujemy się, aby pooglądać malutkie domki dla duchów, które są ustawione niemal wszędzie. 





przydrożna knajpka
Kierujemy się do Si Satchanalai. Ten kompleks jest położony na rozległym terenie w tropikalnym lesie. Najważniejsza Świątynia to Wat Chang Lom. Świątynię w tym miejscu wybudowano, gdy odkryto tu relikwie Buddy. Śmiejemy się, że w całych Indiach i Nepalu, gdzie Budda urodził się, żył, medytował i zmarł, nie ma tylu relikwii Buddy co w Tajlandii. Tu w prawie w każdej Świątyni jest choćby włos Buddy jako relikwia.
W Wat Chang Lom cały dolny poziom otacza 39 posągów słoni. Niestety przez lata figury zatarły się i teraz bardziej przypominają lwy niż słonie. Na drugim poziomie jest 20 nisz, a w każdej z nich jest posąg Buddy. Niektóre figury ocalały w całości, inne nie mają głów, a niektóre nisze są po prostu puste.
Cała Świątynia zbudowana jest z rdzawych laterytowych bloków. Kamienie strukturą przypominają pumeks.






Tuż obok po drugiej stronie alejki stoi Wat Chedi Chet Thaeo co oznacza Świątynię siedmiu rzędów stup. To kolejne najważniejsze miejsce w murach miasta Si Satchanalai. Świątynia składa się z 32 stup różnej wielkości i w różnych stylach. Podobno Świątynia została zbudowana dla rodziny królewskiej. Wierzy się też, że była miejscem pochówku rodziny władcy Si Satchanalai.




Nieopodal stoją jeszcze dwie inne Świątynie, które warto zobaczyć.

Jedziemy dalej. W głąb lasu. Naszym oczom ukazują się schody prowadzące na niewielkie wzgórze. Z informacji na tablicy wynika, że schodów jest aż 144. Właśnie jest samo południe, termometr wskazuje 37 stopni w cieniu, a przed nami wejście na 144 wysokie stopnie w pełnym słońcu. Liczymy chociaż na to, że budowla, którą znajdziemy na górze będzie tego wysiłku warta.
Świątynia Khao Phnom Phloeng jest urokliwa i warto się tu wdrapać. Posąg Buddy, niejako ukryty wśród tropikalnych drzew wygląda tajemniczo i zachęca do krótkiej kontemplacji.
Dodatkowo ze wzgórza między drzewami rozpościera się piękny widok na okolicę.
Wydaje się, że każdy kto podróżuje chciałby odkrywać takie właśnie miejsca. Pełne magii, otoczone mgiełką tajemniczości.





Ruszamy dalej. Niespiesznie jeździmy sobie sami po terenie całego kompleksu. Turystów tu jak na lekarstwo. Wszyscy zwiedzają jedynie Stare Miasto Sukhothai, niesłusznie pomijając Si Satchanalai.
Naszym zdaniem miasto jest dużo bardziej klimatyczne niż Sukhothai i łatwiej wyobrazić sobie jak wyglądało za czasów swojej świetności.
Jadąc co chwila można natknąć się na mniej lub lepiej zachowane ruiny starożytnych budowli.



Po kilku godzinach wracamy na brzeg rzeki Yom. Musimy jeszcze przejść przez malowniczy most zawieszony w powietrzu.


Si Satchanalai i Chaliang są olśniewające. Koniecznie musicie tu przyjechać, przy okazji wizyty w Sukhothai. Jesteśmy pewni, że zachwyci Was to miejsce i na długo zapadnie w Waszą pamięć.

Porady praktyczne:
Z dworca autobusowego Sukhothai za 46 bahtów dojedziecie lokalnym autobusem do Si Satchanalai. Bilet wstępu od osoby do wszystkich obiektów kosztuje 220 bahtów + 20 bahtów tzw. admission fee.
Wynajem roweru na cały dzień 40 bahtów.
Koniecznie zabierzcie minimum 3 litry wody na osobę. Obecnie (listopad) jest bardzo gorąco, temperatura nie spada poniżej 34 stopni. Spacery wśród rozgrzanych kamiennych budowli dodatkowo potęgują temperaturę i stale czuliśmy się jak w piekarniku.
Pierwsze lokalne autobusy z Sukhothai odjeżdżają ok. godziny 8:00 rano, a ostatni autobus z Si Satchanalai wraca o godzinie 16:30.

niedziela, 8 listopada 2015

Niezwykłe Królestwo Sukhothai

Intensywnie zwiedzamy i nie mamy dosłownie czasu na nic. Śpimy w autobusach, gdy się przemieszczamy z miejsca na miejsce. Post na bloga o Bangkoku też napisałam w autobusie w dłuższej podróży. Jak zawsze Miśki zwiedzając są w swoim żywiole-J
A jak oglądamy takie cudowności jak Sukhothai to wpadamy w zachwyt co chwila.

Zatem do rzeczy Kochani.
Stare miasto - Sukhothai wpisane jest na listę światowego dziedzictwa Unesco. To nie dziwi.
Powstanie w 1238 roku miasta Sukhothai (w języku pali „świt szczęścia”) przyjmuje się za narodziny królestwa Tajlandii. Za panowania króla Ramkhamhaenga Wielkiego obszar państwa Sukhothai był większy niż współczesna Tajlandia.

Wiele z budowli to ruiny, które nawet nie zachęcają do zatrzymania się przy nich choć przez chwilę. Jednak są takie budowle przy których wykrzykuje się tylko och i achy, bo są przepiękne.

Cały kompleks Starego Miasta Sukhothai jest rozłożony na dużym terenie i pieszo nie mielibyśmy szans zwiedzić wszystkiego w ciągu jednego dnia. Wybraliśmy opcję zwiedzania na rowerze. Może to nie są europejskie cuda z kilkunastoma przerzutkami tylko zwyczajne rowery jak u nas za starych czasów, jednak ten środek transportu pozwala zatrzymać się tam gdzie chcesz i kiedy chcesz. Na początku mieliśmy problem z kierunkiem ruchu, ale znaki na drodze skutecznie nam przypominały, że jedziemy zła stroną drogi-J




Wat Mae Chon
Warto poświęcić cały dzień na zwiedzanie Sukhothai. Wtedy będziemy mogli też poprzyglądać się codziennemu życiu mieszkańców, otaczającej przyrodzie czy uciąć sobie krótką pogawędkę z Tajami.

Na całym terenie znajdziecie 3 główne kompleksy świątynne i wiele obocznych. Najważniejsze i najpiękniejsze miejsca znajdziecie w trzech lokalizacjach.

Zacznijmy od tej najbliższej, która znajduje się w murach miasta. Tu znajdziecie przepiękną świątynię Wat Phra Mahathan. Są tu cudowne posągi Buddy, piękne chedi i mniejsze wieże. Niezwykle malownicza część otoczona fosą, w której wodach pięknie odbijają się starożytne budowle. Siadamy na chwilę by kontemplować uśmiech Buddy. Jak już pisaliśmy Tajlandia to kraina uśmiechu i nawet posągi Buddy się tu uśmiechają.










W okolicy pałacu znajdziecie jeszcze wiele godnych uwagi buddyjskich świątyń, przy których warto się zatrzymać.

Wat Sa Si
Wat Si Sawai. Nad główną platformą dominują trzy prangi w stylu Lopburi-przykład architektury khmerskiej.
Niegdyś sanktuarium hinduistyczne w XII w. przekształcone w buddyjską świątynię

Kilka kilometrów dalej poza murami starego miasta znajdziecie Wat Si Chum, uważany za jeden z najpiękniejszych w Sukhothai. Tu z góry spogląda na nas 15-metrowy Budda siedzący w pozycji poskramiania zła.






Wierni przyklejają na dłoni Buddy płatki złota


Podążając w stronę miasteczka Tak (jadąc na rowerach śmialiśmy się, że jesteśmy na tak-J), również poza murami starego miasta zobaczycie na szczycie stromego wzgórza Wat Saphan Hin. Warto wspiąć się na górę (ok.5 min.), aby zobaczyć posąg Buddy Phra Attaros w pozycji rozpraszania strachu, z uniesioną prawą ręką. 



Stąd rozpościera się też piękny widok na okoliczne pola ryżowe i góry w oddali.
Jedźcie niespiesznie i napawajcie się urokami Królestwa Sukhothai. Poczujcie klimat historycznego miasta. Może nie dorównuje ono Angkorowi z Kambodży, jest po prostu inne, jednak jest to urokliwe miejsce z bogatą przeszłością, które oczaruje każdego przybywającego tu turystę.

Porady praktyczne:
Z New City do Old City dojedziecie songtaewem (zadaszona półciężarówka, nazywana tutaj busem), wystarczy gdziekolwiek machnąć ręką na ulicy (w każdym hotelu czy hostelu dostaniecie mapkę kompleksu świątynnego i informację gdzie jest najbliższy bus do Old City).


12-kilometrowa przejażdżka kosztuje 30 bahtów od osoby (3 zł). Na miejscu wypożyczycie rower (wypożyczalni jest dużo, nie ma obawy, że rowerów dla Was zabraknie) za kolejne 30 bahtów na cały dzień. Ostatni bus odjeżdża o 17:30, potem zostaje już tylko powrót tuk tukiem, ale to będzie nieco droższa przejażdżka.

Koniecznie trzeba zabrać ze sobą dużo wody, po południu słońce operuje mocno i łatwo się odwodnić. My zwiedzając mieliśmy temperatury od 34 do 37 stopni.
Nie zapominajcie też o kremie z wysokim filtrem.