wtorek, 6 grudnia 2016

Tajska kuchnia (fotorelacja)

Tajska kuchnia uważana jest za najlepszą na świecie. Tak jak Tajlandia jest bajecznie kolorowa. Zazwyczaj doskonała. Zdarzają się jednak niesmaczne wyjątki. Ale wszystko po kolei. Jesteście gotowi? Ruszajmy zatem. Zabieramy Was w kulinarną podróż po tysiącach smaków i aromatów. Poczujcie zapach i zachwyćcie się barwami.

 


Zestaw, który będąc w Bangkoku zawsze kupujemy. Trawa cytrynowa, galangal i liście kafiru, które używane są do najbardziej znanej tajskiej zupy tom yum,


ale także do wielu innych potraw np. green curry czy chicken noodle soup.


Morning glory – szpinak wodny


Liście bananowca, mogą służyć jako talerz lub swego rodzaju pregamin do grillowania potraw



W takich bananowych paczuszkach znajdziecie zazwyczaj lepki ryż, jakiś owoc i mięso wieprzowe lub z kaczki.


Tajowie uwielbiają grillować, tutaj kiełbaski i paróweczki wszystkich rodzajów-:)


Parówkowe pyszności w wersji „surowej”


Cynamon i kurkuma


Grzyby shitake – mają „mięsny” smak i enoki – całkowicie bez smaku


Grzyby mun


Kasztany jadalne



W Tajlandii prawie w każdym mieście znajdziecie miejsce, gdzie wieczorem Tajowie schodzą się na posiłek. Uwielbiamy takie uliczne jadłodajnie i chętnie tam kosztujemy miejscowe przysmaki.


W tajskiej kuchni znajdziecie ryby w każdej postaci. Smażone, grillowane, sfermentowane, a także lekko podgnite-:)




Tajskie sushi


Nóżki kalmaruszki”


Suszone kalmary duże, małe i te malutkie. Dodają fajnego smaku zupie, podobnie jak kalmarowy sos. 




Ogromne przepyszne krewetki, od lewej: krewetki w sosie tamaryndowym, grillowane i w zupie tom yum.


Jedno z naszych wielkich rozczarowań, chociaż tajski sprzedawca miał zabawę, gdy z przekonaniem kupowaliśmy jego produkt. Śmiał się jeszcze bardziej, gdy zobaczył, jak się krzywimy i plujemy do chusteczki. Sfermentowane i zepsute owoce morza, ohyda. Smak w ustach pozostaje na cały dzień i nijak się tego nie można pozbyć.


Suszone krewetki te małe i te większe, podobnie jak suszone kalmary doskonałe do zup.


Tajskie słodkości. Mhm, rzecz gustu, dla nas to po prostu barwiony cukier i żelatyna.


Kandyzowane owoce


Pisaliśmy już, że Tajowie uwielbiają grillować. W tajskiej kuchni znajdziecie grillowane owoce, mięso wieprzowe, kurczaki, parówki, kalmary, ryby i dziesiątki innych potraw.



Żółty arbuz – przepyszny, ma zupełnie inny smak niż ten klasyczny


Lody herbaciane – nasz nr 1 wśród wszystkich lodów 


Kwiat bananowca nazywany też bananowym sercem



Szkoda, że w Polsce nie ma tyle pysznej zieleniny


Pasty curry


Kaczuszki



W tajskiej kuchni nic się nie zmarnuje, świnkę tu się zjada od ryjka po ogonek


Żabki


Wnętrzności


Owady i robale


Na koniec nie mogliśmy zapomnieć o Changu, sztandarowym tajskim piwie. Warto wypić większą ilość, szczególnie po ostatnich pozycjach thai cusine-:)




poniedziałek, 5 grudnia 2016

Tajlandia – owocowa kraina (fotorelacja)


Owocową ucztę czas zacząć. Częstujcie się, smacznego-:)
 

GUAWA 

RAMBUTAN 




MANGOSTEEN



JABŁKO CUKROWE 


JABŁKO RÓŻANE



LICZI 



DURIAN



SALAK, WĘŻOWY OWOC 


PITAJA, SMOCZY OWOC 


LONGANY 


PERSYMONA, KAKI 


JACKFRUIT – OWOC DRZEWA BOCHENKOWEGO


KARAMBOLE I JACKFRUITY 



PAPAJA 


MANGO 







poniedziałek, 28 listopada 2016

Srebrna taśma klejąca - duct tape czyli niezbędnik podróżnika


Duct tape - szczególny rodzaj srebrnej, mocnej taśmy klejącej, wzmocnionej tkaniną to niezbędny przedmiot w podróży. Zabieramy zawsze i już wiele razy nas uratowała. W tym roku moje sandałki nie wytrzymały spotkania z gorącym asfaltem i podeszwy po prostu odpadły. Duct tape w ruch i za chwilę mogłam dalej kontynuować spacer po mieście-:) To nie był pierwszy raz, gdy sklejaliśmy swoje buty w podróży-:) Generalnie taśma ma wiele zastosowań, można skleić dziurę w plecaku, namiocie, śpiworze itd. Duct tape skleja i reperuje wszystko-:)
Nie trzeba zabierać całej rolki, można skręcić sobie ok. 5 m taśmy na jakąś plastikową rurkę (wiadomo waga plecaka też ma znaczenie-:))
Polecamy gorąco, to super rzecz, którą nosimy zawsze przy sobie, na wypadek nieprzewidzianych zepsuć czegokolwiek podczas wędrówki. Sprawdza się doskonale.


wtorek, 14 czerwca 2016

Magiczny kamień na Wawelskim Wzgórzu

W „Opowieściach Starego Krakowa” Jana Adamczewskiego czytamy:

Legendarna sława Wawelu znana jest nie tylko w naszym kraju.
W dalekich Indiach Kraków uznany jest za jedno z siedmiu świętych miejsc na świecie, które według hinduskich wierzeń powiązane są z siedmioma planetami: Delhi – Księżyc, Mekka – Merkury, Delfy – Wenus, Jerozolima – Słońce, Rzym – Mars, Velehrad – Saturn i Kraków – Jowisz. W tych miejscach znajdują się magiczne kamienie odnawiające życiodajne siły, dla wtajemniczonych są źródłem dającym niezwykłą siłę duchową. W Krakowie ów magiczny kamień znajduje się w skrzydle zachodnim Zamku Królewskiego na Wawelu, pod kryptą św. Gereona, gdzie odkryto resztki romańskiego kościoła pod wezwaniem właśnie tego świętego.
Stara legenda głosi, że zamek wawelski został zbudowany na wzgórzu – w punkcie, gdzie niebo styka się z ziemią.”


Czy rzeczywiście ów magiczny kamień daje niezwykłą moc? Wielu badało to miejsce. Odkryto, iż Wzgórze wawelskie ma wyższy stopień radiokatywności, a epicentrum wawelskiej radiacji znajduje się właśnie pod kryptą św. Gereona.

Drugie drzwi po lewej stronie to drzwi do Kaplicy św. Gereona

Pod drzwiami stoi zwykle grupka osób, które chcą zaczerpnąć mocy magicznego kamienia


Często odwiedzamy wspomniane miejsce i możemy potwierdzić, iż jest coś prawdziwego w tej legendzie. Kaplica jest otwarta dla zwiedzających sezonowo, a gdy jest zamknięta, przed drzwiami wejściowymi często można spotkać ludzi pragnących zaczerpnąć magicznej mocy. Pokierowani przez pewnego Pana pasjonującego się odkrywaniem magicznych tajemnic zrobiliśmy pewien eksperyment, który niejako dowiódł, że coś jest na rzeczy.
Ten sam Pan wskazał nam również miejsca, gdzie promieniowanie na zewnątrz jest najmocniejsze.

Podobno na tych schodkach, mniej więcej w ich środkowej części
oraz tu gdzie stoi plakat moc jest największa


Kto chce niech wierzy. My wierzymy i uważamy, że nie zaszkodzi postać przez chwilę i zaczerpnąć trochę dodatkowej mocy. A takich jak my jest wielu i każdego dnia przychodzą pod drzwi kaplicy, aby zabrać dla siebie odrobinę siły z magicznego kamienia. 







czwartek, 31 marca 2016

Krótka historia pewnych krakowskich drzwi i kości smoka

Kiedyś rozpoczęcie każdej Kroniki Krakowskiej (wiadomości z Krakowa i Małopolski) poprzedzała planasza z wizerunkiem tych drzwi. Znają je zatem wszyscy Ci, którzy ową kronikę oglądali oraz Ci, którzy odwiedzili Wawelskie Wzgórze. Na pewno są i tacy, którzy o tych drzwiach nigdy nie słyszeli.
Być może nie słyszeli o drzwiach, ale słyszeli o znajdujących się nad drzwiami po lewej stronie, kościach smoka wawelskiego?

Liczące ok. 650 lat wrota umieszczone są w wejściu do katedry na Wawelu. Przez 200 lat był koloru czarnego. Podczas badań konserwatorskich odkryto pierwotny malachitowy kolor.
Na drzwiach umieszczony jest zwielokrotniony, zwieńczony koroną monogram K, upamiętniający Króla Kazimierza Wielkiego.


Przed tymi ogromnymi drzwiami warto zatrzymać się na chwilę, aby ujrzeć nad głową, jak głosi legenda, szczątki smoka wawelskiego. Kości wiszą tu od wczesnego średniowiecza i zostały prawdopodobnie znalezione w Wiśle, oczyszczone i zawieszone jako talizman odstraszający zło.


Oczywiście nie są to kości smoka. W 1937 r., Henryk Hoyer, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego po przeprowadzonych badaniach, stwierdził, iż są to szczątki nosorożca, połowa dolnej szczęki walenia i mamuta.

Legenda głosi, że gdy kości spadną z łańcucha nastąpi koniec świata. By nie kusić losu, łańcuchy na których wiszą szczątki, za każdym razem, są wyjątkowo dokładnie konserwowane.